sobota, 15 grudnia 2012

nie wiem co napisać ...

Nie bardzo wiem co mam napisać i dlatego tyle czasu milczę. To znaczy wiem co powinnam napisać, ale nie wiem jak. Nie chcę robić wokół siebie sensacji, ani wzbudzać litości, wybaczcie mi... To nie brak zaufania do Was, nie przekonanie, że będziecie nieszczere i na siłę wspierające. Wiem, że Wasze zainteresowanie pochodzi z głębi serca, to tylko ja nie chcę "wozić" się na chorobie ... W tej chwili moja sytuacja zdrowotna wygląda tak, że już nie ma dla mnie leczenia. Wszystkie możliwości chemiczne wyczerpane i teraz mogę liczyć tylko na leczenie objawowe. Pani doktor wytłumaczyła mi, że polega ono na takim wspieraniu lekami, żebym w jak najlepszej kondycji dożyła tyle, ile mam przed sobą. Jestem bardzo wdzięczna mojej onkolog, że nie próbowała zciemniać, mówić połowę i potraktowała mnie jak partnera. No, w końcu to ja jestem chora i życzę sobie wiedzieć jakie są rokowania... Tak zupełnie szczerze, to jestem w kiepskiej kondycji. Znowu wdała się jakaś infekcja, mam antybiotyk, całą noc spędziłam pod tlenem i teraz też ani na chwilę nie mogę go zdjąć ... a i tak chodzenie, z podłączonym tlenem, męczy mnie i robi mi się słabo   :(  Trochę mnie to wku ... ale mam nadzieję, że jak uporam się z infekcją w płuckach, będę silniejsza :)) Dotychczas miałam zdiagnozowane przerzuty raka do lewego płuca, ale pojawiły się przerzuty do prawego i do kości. Tak wykazało badanie tomografem. Zmiany w miąższu, czyli pole zajęte rakiem bardzo się powiększyło przez czas mojego ostatniego pobytu w szpitalu płucnym, na leczeniu zatorowości. Niestety, wygląda na to, że będzie wygrywał ... Jednak wiecie co? Postanowiłam do końca cieszyć się każdym dniem, moimi kochanymi dziećmi, rodzinką, przyjaciółmi i wszystkimi kontaktami wirtualnymi, z Wami też. W miarę sił, postaram się odzywać ...
W zeszłym tygodniu wpadła koleżanka córki, którą bardzo lubię. To ta sama, o której pisałam, że spotkałyśmy się i gadałyśmy o facetach. Tym razem też było wesoło :)) Trochę z nimi posiedziałam i pojadłam pysznej kiełbaski z L...., a do tego miałam ciemne piwo ... mniammmm pycha. Miałam wielką ochotę na taką rozpustę :))
A oto dowód zbrodni :


Pozdrawiam i buziaki zostawiam :))

20 komentarzy:

  1. Moja ręka po prawej, jako jedyna kur** bez pomalowanego paznokcia. No trudno, jest w aktach, że kobiecie się nie chciało, nie miała czasu, lub po prostu dała du**, oczywiście jeśli chodzi o paznokcia :)))
    I tak, wznosząc ten toast pomyślałam ..."jak najdłużej w jak najlepszej formie" i to dla nas trzech, bo nigdy nie wiadomo co nas czeka jutro.
    Buziaki i trzymam kciuki ...już pomalowane:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haniu,Słonko nasze kochane,nie wiem co napisać.Smutno mi i jednocześnie jestem zła na tego piep.....go raka!
    Przytulam Cię i życzę aby było lepiej.Bo będzie.Musi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci, żebyś pozbyła się infekcji i spędziła cudowne święta z rodziną :-)
    Nie wiem, co napisać...
    Jest mi smutno.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo Haniu za wybór tej właśnie drogi
    niech sie darzy jak najdłużej
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. I masz rację.Żadne z naszych słów nie oddadzą tego co Ci w duszy gra.Mozemy jednak nadal wspierać Cię dobrym, szczerym słowem.Wiedz, że nie jesteś sama.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak się cieszę, że nie jestem sama :)) Jesteście kochane. I ja mam nadzieję, że do świąt pozbędę się infekcji i Wigilię spędzę z moją kochaną Rodzinką :)) Buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  7. Hanko - bądź tu z nami. Opowiadaj o sobie, o tym co robisz, o swym dniu. Ciesz się każdą chwilą. Widzisz masz już w światku blogowym znajomych, którym nie jest obojętny Twój los. Trzymaj się cieplutko.Walcz z infekcją, ciesz się swiętami.

    OdpowiedzUsuń
  8. I ja jestem tu z Tobą :***

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam Twoją siłę i hart ducha.
    Rzadko spotyka się takie osoby ( powinno być Osoby ), jak Ty.
    Myślę o Tobie bardzo ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie już od wielu osób słyszałaś, jak ważne w leczeniu jest pozytywne nastawienie. Uszy do góry!!! Jeszcze wiele lat będziemy czytać Twoje zabawne posty i czekać na Twoje komentarze. NIE DAJ SIĘ HANIU!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Haniu, czytałam kiedyś wywiad z osobą walczącą z nowotworem i ona powiedziała wówczas, że wszyscy umrą, a chorzy na raka są po prostu lepiej poinformowani... Pewnie znasz ten cytat i nic nowego Ci tutaj nie powiedziałam, ale myślę sobie, że mimo Twojego trudnego położenia wybrałaś chyba najlepszą drogę - cieszyć się tym, co pozostało. Oby Ci się to udało. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę jak najlepszego czasu spędzonego wśród bliskich:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymasz się dzielnie Haniu. Myślami jestem z Tobą. Nie daj się!!!
    Serdeczności przesyłam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
  13. Hania odeszła dziś o godz. 22.50.

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie chciałam to napisać. Dowiedziałam się późnym wieczorem. Smutno i o Lidce myślę (to córka Hani i moja przyjaciółka). Cieszę się, że jeszcze mogłyśmy razem spędzić środowy wieczór. Hania była wyjątkową, mądrą, dowcipną i niezwykle ciepła babką. I zaskakującą ...podczas naszego ostatniego spotkania pięknie mówiła po francusku :). No i te Jej cuda robione na drutach i na szydełku. Jestem szczęśliwą posiadaczką szydełkowych aniołków i gwiazdek. Kto Hanię znał na zawsze pozostawi Ją taką właśnie w pamięci. BYŁA NIEZWYKŁA!!!!.

    OdpowiedzUsuń
  15. Haneczko,niech Ci tam dobrze będzie...Kochana,ciepła i serdeczna wojowniczko.
    [*]

    OdpowiedzUsuń
  16. Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie...
    Żegnaj Haniu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Haniu, Ty już jesteś w Lepszym Świecie...
    Będziemy o Tobie pamiętać.
    Bardzo współczuję wszystkim najbliższym Hani.

    OdpowiedzUsuń
  18. Haniu, ja też nie wiem, co mam napisać...przepraszam... nie wiedziałam...a tyle Ci chciałam powiedzieć...
    Chciałam Ci powiedzieć, że "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie..."
    Wczoraj modliłam się za Ciebie na mszy św. o godz. 19.
    Spoczywaj w pokoju [*]

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak krótko ją znałam, a jednak zdążyłyśmy wymienić się adresami, korespondować, zdążyłam dostać od Hani przesyłkę. Jak to możliwe, że odeszła aż tak szybko? Jej wpisy tego nie zapowiadały...

    OdpowiedzUsuń